Królewskie dolegliwości Sobieskiego – kiła, reumatyzm i leczenie rtęcią

Królewskie dolegliwości Sobieskiego – kiła, reumatyzm i leczenie rtęcią

“Liczył lat czterdzieści pięć, a gdyby tron można zdobyć postawą piękną, i tak by nań zasłużył. Słusznego wzrostu, pełnej twarzy, rysów regularnych, nosa orlego, oczu ognia pełnych, z fizjonomią szlachetną i otwartą – był pięknym w istocie. Nie stał się jeszcze naówczas tak otyłym jak później, co mu wiele wdzięku odjęło; pełnym był tylko w sobie, jak człowiek kwitnącego zdrowia, co się do sukni polskiej wybornie nadawało…”

Taki oto portret polskiego władcy w dniu, w którym wstępował na tron, nakreślił swoim piórem ksiądz Gabriel-François Coye, w wydanym w 1761 r. trzytomowym dziele o życiu Jana III Sobieskiego.

Jan III Sobieski urodził się 17 sierpnia 1629 w Olesku, zaś elekcja, na której został wybrany przez szlachtę na następcę Michała Korybuta Wiśniowieckiego odbyła się 21 maja 1674 r. W ciągu kolejnych dwudziestu dwóch lat panowania kondycja zdrowotna Jana III coraz bardziej podupadała, zaś objawy chorób nasilały się, co odbijało się również na zachowaniu władcy i na jego codziennej rutynie. Pod koniec życia Sobieski nie był już mężczyzną o pięknej postawie i szlachetnej fizjonomii. Był człowiekiem schorowanym i cierpiącym ból spowodowany różnymi postępującymi schorzeniami.

Poniższy artykuł jest próbą opisania niektórych schorzeń króla wraz ze współczesnych opisem jednostek chorobowych i skonfrontowania ich z materiałem źródłowym.

Portret Jana III Sobieskiego przypisywany Andreasowi Stechowi, przed 1686 r. Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

W pierwszym okresie życia był człowiekiem dynamicznym, często przemieszczającym się z miejsca na miejsce, jednocześnie biorącym aktywny udział w kampaniach wojennych. To wszystko wystawiało go na wszystkie niedogodności związane ze zjawiskami atmosferycznymi, które mogły powodować nasilenie się objawów istniejących schorzeń lub właśnie opisywane przez Sobieskiego pomniejsze dolegliwości jak ból głowy, kaszel i gorączka, mogące jedynie świadczyć o niegroźnych infekcjach np. dróg oddechowych.

Reumatyzm (choroby reumatyczne)

Pod popularnym pojęciem reumatyzmu mogą kryć się rozmaite schorzenia reumatyczne, najczęściej jednak dotyczy to reumatoidalnego zapalenia stawów.

Wydaje się niemożliwym dokładne określenie które dokładnie choroby reumatyczne dotknęły Jana III Sobieskiego, ponieważ ich klasyfikacja pojawiła się dopiero w wiekach późniejszych, dlatego w dalszej części będę posługiwał się szerokim pojęciem reumatyzmu i skupię się na objawach charakterystycznych dla całości zespołu tych schorzeń.

Sobieski zdaje sobię sprawę ze swojej choroby i często uskarża się na swój reumatyzm w listach do Marii Kazimiery. W liście z 25 lipca 1665 r. pisze: Ja z łaski bożej teraz nie najgorzej; głowa przecię bolewa i rumatyzm podczas przypada.29 maja 1666 r. Sobieski stwierdza z pokorą: Nie wiemże, jeśli się to znowu pan rumatismus ozywa. Cokolwiek będzie – cierpieć a przyjmować z pacjencją wszystko, co P. Bóg przyśle na tym świecie.8 marca 1668 z Warszawy pisał do Marysieńki: Teraz w jeden nodze niesłychanie mię rumatyzm, czy nie wiem co, turbować począł. Drętwieje mi bardzo i żadną miarą stać na niej długo nie mogę.

Z kolei w korespondencji wysłanej z Zółkwi 7 czerwca 1668 hetman wielki koronny raportuje o radzie udzielonej mu przez paryskiego lekarza Dupuisa, który również zajmował się przypadłościami Marii Kazimiery:

M. Dupuis zgadł dobrze, że mojej nodze i rumatyzmowi najmniejsza szkodzi wilgotność. Spróbowałem onegdy, będąc w polu. Deszcz mię wielki napadł i lubom miał płaszcz i calem nie przemókł, tedy przecię owa wilgotność, skoro tylko doszła do tego miejscaw nodze, w to zaraz jakby odrętwiało mięs, a koszula przylegała do tego miejsca

Dupuis miał rację – u dużej ilości chorych na reumatyzm zmiany pogody, chłodny klimat oraz wilgotność powietrza powodują nasilenie się objawów choroby.

Te Sobieski opisuje w listach bardzo często, skarży się zwłaszcza na bóle nóg utrudniające mu poruszanie się i drętwienie palców. 23 sierpnia 1683, na początku wyprawy wiedeńskiej, król w liście do Marysieńki odczytuje odrętwienie rąk jako zapowiedź ataku reumatyzmu:

Mój tu nocleg, zwyczajnie po rozjezdnym, był bardzo niedobry. Przyległem sobie rękę, u której zdrętwiały palce, z czego, porwawszy ze snu, spadało mi coś l’épine du dos jusqu’au croupion[tj. wzdłuż kręgosłupa aż do kości ogonowej], skąd podobno przypadnie rhumatisme.

O tym ostatnim objawie wspomina również w liście z 24 maja 1668, w którym również utyskuje na ból głowy, gorączkę i katar związane z przeziębieniem:

Głowy bolenie tak ciężkie, a właśnie w samum tyle, że kiedy p. Starosta grabowiecki stał za mną, tedy go ta gorącość ledwo w rękę nie parzyła. Począł mi przy tym palec mały u lewej ręki drętwięć (ten, któregom sobie naruszył podczas owej fałyszej o Wci sercu moim nowiny), i tak bardzo, żem go ledwo przez całą wieczerzę musztardą odtarł, nie mając innego sposobu, a nie chcąc po sobie pokazać przy tym człowieku.

W powyższym fragmencie warto zwrócić uwagę na zastosowaną przez Sobieskiego doraźną metodę walki z bólem i drętwieniem palca. Musztarda, znana w Europie od czasów rzymskich, już w średniowieczu miała opinię doskonałego środka leczniczego i odkażającego. Główny składnik musztardy, czyli gorczyca, ma właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne. Musztarda może być stosowana do użytku zewnętrznego jako doraźne lekarstwo w bólach stawów i mięśni spowodowanych chorobami reumatycznymi. Związkami, które odpowiadają za takie właściwości musztardy, są obecne w gorczycy glukozynolany – przede wszystkim synigrina.

Podagra (dna moczanowa)

Dna moczanowa (inaczej artretyzm lub skaza moczanowa), często w mowie potoczonej nazywana podagrą, jest przewlekłą chorobą polegająca na zapaleniu stawów. Jej główną przyczyną jest odkładanie się kryształów moczanu, które powstają z kwasu moczowego. Powinny być one wydalane wraz z moczem, jednak w przypadku tej choroby prawidłowość owa jest zaburzona i prowadzi do nagromadzenia się kwasu moczanowego w stawach i narządach, co zaburza ich normalne funkcjonowanie .

Najczęściej występującą formą dny moczanowej jest tzw. podagra, w której stawem objętym chorobą jest duży palec u stopy (ponad połowa notowanych przypadków). Wyróżnia się jednak również inne postacie dny moczanowej: jest to chiragra (staw ręki), omagra (staw ramienny) czy gonagra (staw kolanowy).

Do objawów dny moczanowej należą: gorączka, obrzęk oraz ból stawów. Dolegliwości stawów pojawiają się szczególnie rano, po przebudzeniu oraz w sytuacji nagłego oziębienia. Chorych trapi dokuczliwy ból stawów, które praktycznie nie są w stanie wykonywać swoich normalnych ruchów.

Rycina Hansa Weiditza przedstawiająca osobę cierpiącą na podagrę. Źródło: Bildagentur

Podagra nazywana była “chorobą ludzi bogatych” lub “chorobą królów”, ponieważ w przeszłości dotykała przede wszystkich ludzi zamożnych, należących do uprzywilejowanej elity władzy, którzy mogli sobie pozwolić na nadmierną konsumpcję i nadużywanie alkoholu. Dna moczanowa może występować na podłożu genetycznym, jednak w większości przypadków to niezdrowy tryb życia jest czynnikiem decydującym. W XVII wieku dna moczanowa była chorobą nieuleczalną.

W przypadku Jana III Sobieskiego wpływ na rozwinięcie się dny moczanowej mogła mieć dieta, obfita w alkohol, owoce i mięso, oraz liczne urazy związane z jazdą konną i żołnierskim trybem życia – nie bez znaczenia była również zwiększająca się nadwaga władcy.

Ataki dny moczanowej miały duży wpływ na codziennie życie króla, zwłaszcza w końcowym etapie panowania. Doskonałym tego przykładem są zapiski Kazimierza Sarneckiego, rezydenta Radziwiłłów na dworze królewskim, ze stycznia 1695 roku:

9 stycznia 1695 r – Tenże ból w nogach co i wczora król jm. Dziś cierpiał, przecie lepszą noc miał od wczorajszy, bardzo mało jadł na obiedzie. (…)

10 stycznia 1695 r. – I dziś tenże ból król jm. Cierpiał z stękaniem wielkim od boleści, bardzo mało spał i jadł, nikogo do pokoju nie wpuszczano krom potrzebnych ludzi domowych, doktorów i cyrulików (…).

16 stycznia 1695 r. – (…) Król jm. bardzo słabo jadł, do żadnej potrawy nie miał apetytu, bardzo się krzywił, nędzną twarz mając z codziennych boleści i różnych afekcyj, które go codziennie trapią począwszy od nóg (…).

Powyższe fragmenty są bardzo klarownym zapisem kilkudniowego napadu dny moczanowej. Warto zwrócić uwagę jaki wpływ choroba miała na króla i jego codzienne zachowanie – Sobieski zaniedbuje swoje obowiązki, gości przyjmuje jedynie wieczorami, kiedy ból ustępuje. Napad bólu łagodnieje po kilku dniach, co od razu odbija się w zwiększonej aktywności władcy – opuszcza on pałac w Wilanowie, przyjmuje gości i uczestniczy w nabożeństwach.

Występowanie napadu dny moczanowej, oprócz odczytywania go jako fizyczną dolegliwość, mogło być również odbierane jako oznaka słabości i starości. Ciekawy wgląd w opinię na temat podagry daje list Sobieskiego do Marysieńki wysłany ze Lwowa 30 czerwca 1671 r. :

Pozdrowiawszy trochę, kontynujemy drogę naszą do Załoziec; bo i te trwogi ucichły, które udano dlatego było, że książę p.wojewoda zachorzał na pedagrę, czego się on bardzo wstydzi, i życzł sobie powstać z tej choroby przed przyjazdem naszym. Mieliśmy jednak wczora wielką biedę z żoną jego, gdy się o jego złym dowiedziała zdrowiu: ledwo się jej docierali, taki srogi płacz i mdlenie, choć wiedziała, że to nie jest niebezpieczna choroba (…)

Wraz z wiekiem i zwiększająca się wagą Jana III Sobieskiego napady dny moczanowej stawały się coraz intensywniejsze oraz miały większy wpływ na samopoczucie i działalność chorego. Często ból związany z podagrą występował razem z bólami spowodowanymi dolegliwościami reumatycznymi, co całkowicie uniemożliwiało królowi poruszanie się – podejmował gości i brał udział w nabożeństwie leżąc w łóżku. Podczas ostatnich dwóch lat życia niemalże nie opuszczał pałacu w Wilanowie, zaś napady dny moczanowej bez wątpienia były jedną z poważniejszych przyczyn takiego stanu rzeczy.

Kiła (syfilis)

Kiła jest bodajże najszerzej znaną potocznie chorobą na którą cierpiał Jan III Sobieski, zapewne z powodu wstydliwego tabu jakim były i w pewnym stopniu są do dnia dzisiejszego otoczone choroby weneryczne.

Przyszły władca najprawdopodobniej zaraził się kiłą od swojej małżonki, która to z kolei zaraziła się syfilisem w wyniku współżycia ze swoim pierwszym mężem, Janem Zamojskim.

Fragment portrety Marii Kazimiery. Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

W tym miejscu jednak należy zaznaczyć, że jest to jedynie wysoce prawdopodobne przypuszczenie, nie można jednak całkowicie wykluczyć iż Sobieski nie zaraził się tą chorobą wcześniej. Jan Sobieski przed poznaniem i ślubem z Marią Kazimierą był mężczyzną aktywnym seksualnie. Otto Forst de Battaglia wspomina o epizodzie z 1647 r. (Sobieski był wówczas młodzieńcem osiemnastoletnim) podczas pobytu w Paryżu, kiedy przyszły król nawiązał romans, którego owocem był nieślubny syn – kawaler de Brisacier. W późniejszym okresie Sobieski utrzymywał liczne stosunki seksualne z kobietami pochodzącymi z niższego stanu, a które utrzymywane na jego koszt przebywały w należącym do niego Jaworowie – Maria Kazimiera w liście do Sobieskiego ze stycznia 1660 wspomina nawet, że według plotek do jaworowskiego „haremu” Sobieskiego zbiegły uciekające przed niepokojami na Ukrainie Wołoszki i Czerkieski.

Kiła jest chorobą przenoszoną drogą płciową, którą wywołują krętki blade (łac. treponema pallidum), pasożytnicze bakterie rozprzestrzeniające się poprzez naczynia krwionośne. Zakażenie może nastąpić przez stosunek płciowy lub przez zarażenie płodu w łonie matki, ponieważ krętki potrzebują drobnego uszkodzenia naskórka lub tkanki aby przedostać się do kolejnego organizmu.

Kiła pojawiła się na kontynencie europejskim na przełomie XV i XVI wieku. Problem dokładnego pochodzenia tej choroby wciąż pozostaje nierozwiązany. Największą popularność zdobyły dwie hipotezy. Pierwsza z nich zakłada ścisłe powiązanie epidemii kiły z wyprawą Krzysztofa Kolumba i penetracją kontynentu amerykańskiego. Według zwolenników tej tezy ogniskiem choroby byli marynarze, uczestnicy wyprawy, którzy zarazili się kiłą od tubylców. Z Hiszpanii kiła miała rozprzestrzenić się we Włoszech, gdzie wojny toczone przez króla francuskiego Karola VIII i rozpasanie jego żołnierzy miały być czynnikiem decydującym o dalszej ekspansji kiły. Teza druga zakłada istnienie kiły w Europie przed epoką wielkich odkryć geograficznych. Według niej splot wielu przyczyn zaowocował wybuchem epidemii pod koniec XV wieku.

Niezależnie od prawdziwej genezy tej choroby, czyniła ona w XVI wieku prawdziwe spustoszenie wśród Europejczyków. Przebieg choroby można podzielić na kilka etapów. Pierwszym objawem było pojawienie się guzów poprzedzające gęstą, często ropiejącą, wysypkę. Bardzo często krosty pojawiały się na genitaliach i narządach rodnych osób zakażonych. Zmianom dermatologicznym towarzyszyły bóle głowy, stawów oraz wysoka gorączka. Kolejnym etapem było powstawanie kilaków, czyli innego rodzaju guzów które atakowały kości oraz mięśnie, w rezultacie trwale oszpecając chorych bliznami i degradacją chrząstek – co często doprowadzało do upośledzenia przegrody nosowej, a co za tym idzie, również mowy.

Leczenie kiły za pomocą dymu, 1776 r. Źródło: Wellcome Collection

Kiła różnie była nazywana w epoce nowożytnej. Popularnym zjawiskiem było przypisywanie tej dolegliwości „innym” – Włosi nazywali kiłę „chorobą francuską”, Francuzi – „chorobą neapolitańską”, Portugalczycy „chorobą kastylijską”, Rosjanie „chorobą polską”, Persowie „chorobą turecką”. Największą popularność zyskał jednak termin „choroba francuska” (morbus gallicus), również w staropolszczyźnie – taka jest geneza popularnego terminu franca, który funkcjonował obok innej nazwy oznaczającej kiłę – przymiotu. Tak samo jak gwałtownie wybuchła i się rozprzestrzeniła, epidemia syfilisu złagodniała pod koniec XVI wieku.

Przez wynalezieniem peniciliny najpopularniejszą metodą walki z kiłą było leczenie chorego rtęcią. Zdawano sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie niesie ze sobą używanie lekarstw stworzonych na bazie rtęci, jednak jednocześnie uważano je za najskuteczniejszą metodę która działała nawet w zaawansowowych stadiach choroby. Jak wcześniej przytoczyłem, stosowano przede wszystkim dwie techniki leczenia rtęcią: pierwszym z nich było tzw. kurzenie, czyli wdychanie oparów siarczku rtęci, drugim zaś tzw. mazanie, czyli wcieranie maści powstałej na bazie tego pierwastka w miejsca objęte zakażaniem. Oba terminy do języka polskiego wprowadził wspomniany już w niniejszej pracy wybitny renesansowy medyk Wojciech Oczko. Do innych metod należało spożywanie preparatów zawierających rtęć oraz tworzenie tzw. plastra rtęciowego. Rtęć rzeczywiście zabijała krętki blade, jednak jednocześnie efekty takiej kuracji niejednokrotnie wyniszczały organizm poprzez zatrucie rtęcią.

Kiła jako choroba trawiąca zarówno Jana Sobieskiego, jak i Marię Kazimierę pojawia się w ich korespondencji. 23 marca 1668 r. Sobieski pisał:

(…) Korad przez wszystek czas oczu pokazać nie śmiał. Davisson był razów kilka, raz, gdy mi listy z poczty przyniesiono, malusieńkom go nie uderzył; alem łajał tak, że gorzej być nie może. Naprzód przysiągł klęknawszy, że ta suspicja, którą mieli o Wci mojej pannie, nie jest płonna, bo nieboszczyk na tę właśnie umarł chorobę, i kiedy pojmował Wć, tedy miał une grande chaude pisse[tj. nasilenie symptomów choroby wenerycznej], o czym on wiedział, i dlatego nieboszczyk nie czynił tej rzeczy, aż w Warce. I to przydał, że votre femme [tj. pańska żona] nie może być zdrowa, jeśli się nie da entre les main de quelque habile chirurgien [tj. w ręce jakiegoś zręcznego chirurga]. Dopierom go o to począł jeździć i besztać niesłychanie. (…)

W powyższym fragmencie Sobieski wzmiankuje o chorobie Jana Zamojskiego, „nieboszczyka”, którego cierpienie spowodowane kiłą było powszechne znane. Opisanie własnej gwałtownej reakcji na sugestie lekarza Davissona świadczy o silnych emocjach, które wywoływał temat tej wstydliwej choroby.

Leczenie kiły za pomocą dymu, Lipsk 1689r. Źródło: media.sciencephoto.com

W liście z 11 maja tego samego roku Sobieski opisuje symptomy, które można przypisać kile: (…) Ustawiczna gorączka dzień i noc, krosty po ciele, dymy do głowy takie, że się ledwie nie rozpada, a najbardziej począwszy od wiosny.

Najważniejszym objawem kiły są tutaj owe krosty, czyli zapewne pojawiające się kiłowe zmiany skórne.

Tydzień później, 18 maja, Sobieski pisze:

(…) Co strony p. Davisson, ten to przyznawał, że dawali du mercure [rtęć]; ale to wywodził przez swój skrypt, którym ja posłal Wci sercu memu, że i dzieciom małym doktorowie dawać zwykli bez wszelkiej zdrowia ich obrazy. Żeby mnie zaś na francę leczyć miał, jest to taki fałsz, jak ów panny Głębockiej, która przed Wcią powiedziała, żem ja ją zgwałcił chciał, kiedym u niej zastał Stoińskiego. Zdarzyłby P. Bóg, gdyby im obojgu wymówić to przy Wci przyszło! Przyznaje i to, że by się ta choroba dała była widzieć na dziecięciu. Jeśliś jednak Wć moja panno jest tej o nieboszczyku opinii, że jej nie miał, racz proszę być i o mnie tejże; bobym był przynajmniej w tym nie zawodził Wci, ponieważ w czym inszym podobnom zawiódł (…).

W tym ciekawym fragmencie Sobieski wspomina o kuracji du mercure, czyli rtęcią – możemy więc założyć, że doktor Davisson leczył Sobieskiego preparatami rtęciowymi, ale ten lekceważył możliwe skutki kuracji, stwierdzająć że poddawane jej są również dzieci. W liście pada również określenie kiły – franca. Jednak Sobieski wydaje się zaprzeczać tej chorobie. Kiła skojarzona jest tutaj z gwałtem, seksualną grzesznością, którą przyszły władca od siebie odsuwa i której stanowczo zaprzecza.

Jak już wspomniałem wcześniej, leczenie kiły za pomocą kuracji rtęcią niosło za sobą poważne zagrożenie dla zdrowia pacjenta. Ludzki organizm wystawiony na działanie tego metalu jest narażaony na szybkie zatrucie oraz nieodwracalne zmiany nim wywołane.

Do pierwszych objawów zakażenia rtęcią należy nadmierne pocenie się, pieczenie i swędzenie miejsca które miało kontakt z metalem, parastezja (wrażenie mrowienia), neuropatia, tachykardia i wzmożone wydzielanie śliny. Dodatkowo eksponowanie organizmu na mniejsze dawki rtęci w dłuższym czasie może objawiać się zaburzeniami psychosomatycznymi: wzmożoną irytacją, zaburzeniami snu a nawet depresją.

Zatrucie rtęcia może prowadzić do poważnych zaburzeń pracy mógu, nerek i płuc. W przypadku Sobieskiego kuracja rtęcią uszkodziła jego nerki i osłabiła cały organizm.

Uremia (mocznica)

Najprawdopodobniej to właśnie wspomniana wyżej kuracja rtęcią doprowadziła do rozwoju uremii (znanej również pod nazwą mocznicy), czyli przewlekłej iewydolności nerek.

Uremia może się wykształcić wskutek uszkodzenia nerek przez pojawienie się nowotworu, mechaniczne zablokowanie odpływu moczu, cukrzycową chorobę nerek, miażdżycy czy zatrucia toksynami. W przypadku Sobieskiego mamy do czynienia z ostatnią przyczyną.

Fragment obrazu Józefa Brandta “Wyjazd z Wilanowa”, 1897 r. Źródło: zbiory cyfrowe Muzeum Narodowego w Krakowie

Uszkodzone nerki z mniejszą skutecznością oczyszczają krew, co skutkuje odkładaniem się w organizmie licznych toksyn, wody oraz sodu, co w rezultacie zaburza pracę całego organizmu. U człowieka cierpiącego na mocznicę pojawiają się obrzęki członków, wzrasta ciśnienie krwi, pogorszeniu ulega również praca serca.

U chorych na uremię mogą wystąpić liczne objawy – liczne obrzęki, znużenie, duszność, ból brzucha, wymioty, krwawienie z nosa, częste oddawanie moczu i bezmocz, bóle kości i stawów, zaburzenia snu i koncentracji.

Śmierć króla

Król Jan III Sobieski zmarł 17 czerwca 1696 r. w Wilanowie, mając 67 lat. Zgon władcy nie był dla nikogo wielką niespodzianką. Andrzej Chryzostom Załuski, biskup płocki, na początku czerwca wysłał do przebywającego w Londynie Bernarda O’Connora list, w którym informował medyka o stanie zdrowia króla:

Opis stanu zdrowia króla Polski: stopy, nogi i uda, jak również dolna część brzucha jego Królewskiej Wysokości były mocno opuchnięte przez dłuższy czas. Opuchlizna powiększała się codziennie, odkąd pojawiła się ostatniego lata, mimo najskuteczniejszych lekarstw – zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych – stosowanych dla zapobieżenia jej postępowi, jak i dalszych konsultacji. Po naciśnięciu palcem guzy nie pękają, ponieważ są prawie tak twarde jak żelazo i tak ciężkie jak ołów. Kiedy Jego Wysokość chodzi, ma wrażenie, że przywiązano mu do nóg wielkie ciężary. Nie da się sprawić, aby guzy były bardziej miękkie. Niemniej, kiedy opuchnięte części pocierać delikatnie gorącą tkaniną, guzy wydają się natychmiast zmniejszać i zanikać, ale wkrótce wracają do swego wcześniejszego stanu. Opuchlizna nie jest blada, ma barwę czerwonawą, nieco zbliżoną do purpury.

17 czerwca rano król był noszony po wilanowskim ogrodzie na krześle, ponieważ pod koniec życia niemalże nie był w stanie poruszać się samodzielne, co można przypisać zarówno chorobom reumatycznym i zmianom kiłowym, jak i obrzękom spowodowanym przez chore nerki. Po południu Sobieski wysłuchał mszy odprawionej przez ojca Votę, był w stanie zjeść posiłek oraz rozmawiał ze swoimi dworzanami (z biskupem Załuskim i ambasadorem francuskim) oraz Marią Kazimierą.

Sytuacja drastycznie zmieniła się około godziny 16, kiedy to Sobieski nagle stracił przytomność. Obecny przy nim biskup Załuski udzielił władcy odpuszczenia grzechów. Do komnaty przybyli wezwani przez ambasadora lekarze.

Sobieski odzyskał przytomność pod wieczór, około godziny 19. Wydaje się, że w tamtym momencie zdawano sobie sprawę z powagi sytuacji, ponieważ król wyspowiadał się u ks. Skopowskiego i raz jeszcze nastąpiło odpuszczenie grzechów.

Król zmarł między godziną 20 a 22.

Grobowiec Jana III Sobieskiego, 1840 r. Źródło: zbiory cyfrowe Muzeum Narodowe w Krakowie

Niedługo po zgonie władcy przeprowadzono sekcję zwłok, której opis zachował się w licznych przekazach. Raz jeszcze Sarnecki (dla większej czytelności w nawiasach podajemy wyjaśnienia wyrażeń łacińskich):

(…) Onegdajszej nocy, przy bytności JMX. inflanckiego i JMP. sandeckiego, deputowanych a maioribus (od starszych) senatorów, exenterowano (poddano sekcji) ciało. Puchliny nie było nic, nieco intercutialis (związanej ze skórą) ex occasione pinguedinis (z powodu tłuszczu). Pinguedo zaś tam interna, quam ex terna, vix non supernaturalis (tłuszcz zaś tak zewnętrzny, jak i wewnętrzny ledwo że nie nadnaturalny)”.

Ślędziona była nadpsowana. Wątroba nieco twarda, ale żadnych wrzodów w niej nie było, ani skazy. Serce piękne, sine macula (bez skazy), pulmones (płuca) nieco sinne nad powinność i w nich było nieco acositatis (wodnistości), jakoby chydropae pulmonum inter ligenem et hepar (obrzęku płuc między śledzioną a wątrobą).

In canali (drogi moczowe) były kamyki, w prawej nerce kamień duży, wielki jak kasztan o dwóch rogach, w lewej nerce nic nie było kamieni, in vesica bilis (w pęcherzyku żółciowym) nie było, tylko jeden kamień wielki, większy niż półtora gołębiego, kilka kamyków mniejszych, żołądek bardzo zdrowy, także i mózg w głowie pełny i piękny.

Reliqua wszystkie intestina (pozostałe wnętrzności) były zdrowe, nieco jednak miej – scami plumbei coloris (sinego koloru), dlaczego patiebatur tormina (bóle, dolegliwości).

Salva venia (za pozwoleniem) na owych rzeczach dwie gangreny koło jajec były, które potrzeba było prędko urznąć (…).

Sekcja zwłok wykazała olbrzymie rozmiary brzucha – obrzęk oraz puchlinę – oraz zmiany w zniszczonych nerkach. Te objawy wskazują na zaawansowane zapalenie nerek, które doprowadziło do zgonu władcy i to właśnie ta choroba mogła spowodować wszystkie zmiany w organach Jana III Sobieskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *