Artykuły

Artykuły

Przyjaźń polsko-węgierska jest do dzisiaj obecna w świadomości obu narodów. Chociaż, wbrew powszechnej opinii, stosunki między krajami bywały napięte (wystarczy chociażby wspomnieć politykę Gábora Bethlena czy Imre Tekielego), to granica państwowa między oboma królestwami była wyjątkowo spokojna. Miało to swoje odbicie w przenikaniu się kultury


Zagraniczne jedzenie nas fascynuje. Intuicyjnie wiemy, czego oczekiwać po francuskiej, portugalskiej czy włoskiej kuchni. W minionych wiekach, podobnie jak dzisiaj, poznawanie obcych krain przez żołądek było niezwykle istotną częścią podróży. Wślizgnijmy się zatem do dawnej spiżarni i zobaczmy co jedzono w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.


Przyswojenie sobie języka polskiego jest niezwykle trudnym zadaniem dla wszystkich obcokrajowców. W najgorszej sytuacji są ci, których macierzysty język nie zalicza się do grupy języków słowiańskich. Zazwyczaj podaje się dwa główne powody takiego stanu rzeczy: gramatykę oraz wymowę. Odmiana przez przypadki oraz elastyczna struktura zdań: to tylko niektóre z wyzwań, które stały przed śmiałkiem chcącym poznać mowę Sarmatów. Duże nagromadzenie spółgłosek sprawiało trudność zarówno w wymowie, jak i w zrozumieniu osoby mówiącej po polsku.


Miasteczko Smorgonie, choć niewielkie, było malowniczym miejscem. Położone na lewym brzegu rzeki Wilii, Smorgonie leżały na ważnym szlaku handlowym łączącym Królewiec, Wilno oraz Moskwę. Osada znajdowała się na styku dwóch światów: litewskiego (a co za tym idzie, katolickiego) oraz ruskiego, czego wyrazem było sąsiadowanie ze sobą dwóch cerkwi oraz dwóch kościołów. W XVII wieku do tej barwnej mozaiki dołączył jeszcze jeden element: ośrodek tresury niedźwiedzi, znany jako Akademia Smorgońska.